Wpisy

  • piątek, 21 kwietnia 2017
  • środa, 18 czerwca 2014
  • wtorek, 20 maja 2014
    • Tarninówka – prezent z Tarnowa

      Jednym z artykułów promujących nasze miasto jest herbata z tarniny – laureatka konkursu „Turystyczna pamiątka z regionu”.

      Herbata jest intensywna w kolorze i smaku, pąsowa, kwaskowata, orzeźwiająca.

      tarninówka

      Według medycyny ludowej „kwiat zażyty jak herbata oczyszcza krew i żołądek zwalnia. Sok wyciśniony z owoców niedojrzałych smak ma cierpki i ściągający, zastawia (powstrzymuje) biegunki. Kora ma własności zbliżone do chininy; wyciąg z niej może się z pomyślnym skutkiem używać w febrach zimnych.”

      A centrum informacji turystycznej miasta tak ją promuje:  „Ta herbatka najmocniej kojarzy się z Tarnowem, którego nazwa, według kronikarza Jana Długosza, pochodzi od krzewów tarniny, gęsto porastających pobliską Górę Św. Marcina. Założyciel Tarnowa, Spycymir Leliwita wybudował zamek wśród krzewów tarniny, a w jego piwnicach leżakowały wina i nalewki z tej „dzikiej śliwki”, która do dzisiaj rośnie w pobliżu zamkowych ruin.”

       

      Ponoć tarnina rośnie też na jednym ze skwerów w centrum Tarnowa.

      Muszę się rozejrzeć na którym:)

      

       

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Tarninówka – prezent z Tarnowa”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 20 maja 2014 09:58
  • wtorek, 06 maja 2014
    • Dom z kokardkami

      Stoi przy ulicy Brodzińskiego 20, nieopodal skrzyżowania z ulicą Asnyka.

      dom w kokardkami

      Niewiele o nim wiem.

      Jest domem wyłącznie mieszkalnym, jednopiętrowym, z balkonem nad bramą wejściową.

      Zbudowany niewątpliwie w stylu secesyjnym.

      Jest już bardzo zniszczony. Ale i tak elewacja zachwyca.

      Kokardki nadają mu lekkości i kokieterii.

      kokardka na elewacji

      A w jednym z okien na piętrze wypatrzyłam witraż.

      witraż w oknie

      To niezwykłe, bo wszystko wskazuje, że nie jest to witraż klatki schodowej, lecz witraż w pomieszczeniu mieszkalnym. Chyba jakieś owoce tu widać, może to okno kuchni?

      Wyobrażacie sobie, jak pięknie by ten dom wyglądał po remoncie?

      Pastelowa elewacja na przykład - może miodowa lub rozbielona poziomka i kremowe kokardy…

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Dom z kokardkami”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 06 maja 2014 10:26
  • czwartek, 01 maja 2014
    • Elewacje domów – zabawa kolorem

      Wiek XIX, początek wieku XX, jeszcze nawet czasy międzywojenne – to był piękny czas dla powstających budynków, zarówno prywatnych, jak i instytucji; wiele takich mamy w Tarnowie, o symetrycznych bryłach i przepięknych elewacjach.

      A później nastał czas banalnych klocków, początkowo z cegły, potem z betonu. Niczym się od siebie nie różniły, chyba tylko ilością pięter i coraz mniejszą powierzchnią mieszkań.

      Cóż, co wybudowano, to wybudowano. Ale przy okazji remontów i ociepleń domów, miejski zarząd budynków wpadł na znakomity pomysł: domy te mogą stać się ładne (jeśli nie piękne) poprzez kolor. Zabudowa mieszkalna centrum miasta zyskała nowe oblicze, bardzo kolorowe. Pomalowano domy w geometryczne pasy, kwadraty i prostokąty, stosując żywe, nasycone kolory: żółty, brązowy, pomarańczowy, oliwkowy, miętowy, rozbielone kakao i czekolada.

      Mój dom jest żółto-brązowy

      kolorowe domy

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      czwartek, 01 maja 2014 08:48
  • wtorek, 29 kwietnia 2014
    • Kino Łączność

      Wprawdzie ulica Mickiewicza i instytucje przy niej się znajdujące, opisane zostały bardzo dokładnie w przewodnikach i opracowaniach o Tarnowie, ale nie wspomina się w nich, że kiedyś było tu kino. Było, było. Chodziłam tam jako dziecko.

      Mieściło się w budynku poczty.

      poczta

      Kiedy wchodzi się do budynku poczty, kiedy pokona się te dość strome schody, za wahadłowymi drzwiami trzeba skręcić w prawo i potem jeszcze raz w prawo. Tam była sala kinowa. Dziś jest tam agenda jakiegoś banku, jakaś hala operacyjna.

      Kino działało mniej więcej w latach 60-tych XX wieku, raczej niezbyt długo, pewnie dlatego, że nie przynosiło spodziewanych zysków; widownię stanowiła głównie dzieciarnia – tak to przynajmniej zapamiętałam.

      Wiecie, pamiętam nawet dość dokładnie jeden z filmów, który tam obejrzałam. To było „Żółte Psisko”; tak płakałam na tym filmie, tak mi żal było tego psa, który przyplątał się do pewnej rodziny w Teksasie, zaprzyjaźnił się z nimi, zwłaszcza z młodszym synem, ale niestety, ratując tych ludzi przed wściekłym wilkiem, zaraził się wścieklizną i musiał zostać zastrzelony…. Ale to film Disneya, dziś powiedzielibyśmy: familijny, nie zostawili nas z takim smutkiem. Żółty pozostawił po sobie dzieciaka! Kiedy oszczeniła się domowa (chyba) suczka, okazało się, że jeden ze szczeniaków to wykapany Żółty! I szaleje tak jak i on.

      Do dziś pamiętam refren piosenki: „Hej, Żółty! Pies musi być tam gdzie ja”

       

      Poszperałam trochę i okazało się, że nie tylko ja pamiętam ten filmJ

      To „Old Yeller” z 1957 roku, w reżyserii Roberta Stevensona, oparty na książce Freda Gipsona pod tym samym tytułem. To pierwszy Disney'owski film oparty na pomyśle "chłopiec i jego zwierzak", a jego sukces spowodował powstanie kolejnych filmów w tej konwencji. Pies, który wystąpił w tym filmie, nazywał się Spike i wytresowany został przez słynnego hollywoodzkiego tresera zwierząt Rudd Weatherwax'a.

       

      No to jeszcze słowa piosenki z filmu:

       Mój Żółty był łajdakiem

      I to nie byle jakim

      Kradł kury i kurczęta w każdą noc

      Farmerzy się smucili

      Złodzieja nie wykryli

      A Żółty ucztował co noc

       

      Ref...

      Hej Żółty, noga - żółty

      Pies musi być tam, gdzie i ja

      Hej Żółty, wracaj Żółty

      Nie ma takiego już psa

       

      Mój Żółty był przybłędą

      Lecz psem był całą gębą

      Polował na zwierzynę całe dnie

      Po jakimś gończym dziadku

      Zdolności dostał w spadku

      I żyłkę myśliwską we krwi

       

      Ref...

      Hej Żółty, noga - żółty

      Pies musi być tam, gdzie i ja

      Hej Żółty, wracaj Żółty

      Nie ma takiego już psa

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Kino Łączność”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 29 kwietnia 2014 15:15
  • środa, 23 kwietnia 2014
    • „Książka i róża” w Tarnowie

      Od ładnych paru lat (pobiegłam sprawdzić – od 2002 roku) Marszałek Województwa Małopolskiego proponuje, aby w dzień św. Jerzego – 23 kwietnia – księgarnie obniżały ceny książek w tym dniu i do każdej zakupionej książki dodawały w prezencie różę.

      Zwyczaj ten pochodzi z hiszpańskiej Katalonii, gdzie od 1930 roku świętuje się w tym dniu Dzień Książki. Dzień nie został wybrany przypadkowo, to magiczna data: 23 kwietnia zmarli: Cervantes, Szekspir oraz I.G. de la Vega. A skąd róża? Otóż w Katalonii, w tym dniu obdarowywano kobiety czerwonymi różami, mającymi symbolizować krew smoka, pokonanego przez św. Jerzego w obronie pięknej księżniczki.

      W Tarnowie w tym roku do tej akcji promującej książki zgłosiły swój akces księgarnie: Pan Tadeusz (na Krakowskiej), Współczesna na ul. Wałowej, Akrybia (na Wałowej i Krakowskiej) oraz Polanglo na Bernardyńskiej.

      książka i róża

      akrybia na Krakowskiej

      Wybieram się po książkę.

      Ale czy dostanę różę?

      Mam niemiłe doświadczenia z lat ubiegłych: w Akrybii na ul. Wałowej zwykle stały róże na ladzie, ale ekspedientki nie kwapiły się z ich rozdawaniem kupującym. Ja nigdy tam u nich róży nie dostałam, mimo że zawsze, co roku, w tym dniu jakąś książkę kupuję. Nie, żeby to było takie ważne, ale albo się wchodzi w akcję i nie skąpi tych róż, albo nie. Taka prowincjalność, w złym znaczeniu, nam tu wyszła.

       

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      środa, 23 kwietnia 2014 09:29
  • niedziela, 20 kwietnia 2014
  • wtorek, 15 kwietnia 2014
    • Dlaczego ulica Czerwona nazywa się Czerwona?

      Odkąd pamiętam, tak właśnie się nazywała ulica skręcająca od Krakowskiej na północ, w stronę Mościc, po przekroczeniu rzeki Białej. Właśnie Czerwona.

      Nie spotkałam się nigdzie z etymologią tej nazwy. Kiedy popatrzy się jednak na plan miasta, dostrzec można, że nazwy ulic nadawane są według pewnych kluczy. Wokół ul. Czerwonej jest też ulica Niebieska, Modra, Żółta, Tęczowa – a więc radni poszli tropem kolorów.

      ulica Czerwona

      Mamy grupę ulic „owocowych” w Krzyżu: Cytrynowa, Pomarańczowa, Porzeczkowa, Gruszkowa.

      Mamy ulice „wojenne” wokół ul. Słonecznej: Bitwy pod Monte Cassino, Bitwy pod Studziankami, Bitwy o Wał Pomorski (szalenie długie nazwy, niewygodne w ich pisaniu).

      Wokół ulicy Klikowskiej są ulice „warzywne”: Szczawiowa, Ziemniaczana, Ogórkowa, Grzybowa.

      Ale są też bardziej pomysłowe; wokół ulicy Sienkiewicza w Mościcach jest ulica Wołodyjowskiego, Kmicica, Zagłoby, Skrzetuskiego.

      Przy Koszyckiej jest historycznie: mamy Mieszka I, Chrobrego, Śmiałego, Warneńczyka, Królowej Jadwigi, Jagiełły.

      Myślę, że klucze są O.K. Uwielbiam je znajdować na planie miasta.

      

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 15 kwietnia 2014 12:04
  • poniedziałek, 07 kwietnia 2014
    • Słowiańska? czy Ludowa?

      Kto pamięta, że w pięknej kamienicy na samym początku ulicy Batorego, zaprojektowanej przez Adolfa Stapfa, bardzo modnego w Tarnowie na przełomie XIX i XX wieku architekta, mieściła się kiedyś restauracja?

      dom dr Zbigniewicza

      W czasach PRL-u był tu właśnie jeden z tych lokali, do których strach było wejść. Alkohol, agresywni klienci, nikt z moich znajomych nigdy tam nie był. A w dodatku nikt nie pamięta, jak ta restauracja się nazywała.

      Słowiańska? a może Ludowa?

      P. Sypek pisze o niej w swojej książce "Mój Tarnów", i to dwukrotnie. Tyle tylko, że za każdym razem inną nazwę podaje:

      W rozdziale "Dom doktora Zbigniewicza" pisze:

      "Dom jest dwupiętrowy, w stylu eklektycznym, z zadziwiającą i prawie nie spotykaną w budynkach Tarnowa kolumnową loggią, krytą szklanym dachem. Dom był własnością znanego w mieście ginekologa i położnika dr. Jana Zbigniewicza. Na parterze, wchodziło się przez owy kryty ganek, mieściła się przez lata słynna restauracja Słowiańska. (...) W latach 80. było to jedyne miejsce w Tarnowie, gdzie podawano piwo kuflowe. Ściągał tutaj cały spragniony swojego kufelka Tarnów. Towarzystwo było takie, że trzeba było mieć odwagę zaglądać w to miejsce. To czasy gierkowskiej prohibicji i zapaści gospodarczej."

      A kilkadziesiąt stron dalej, przy omawianiu ulicy Batorego, czytamy:

      "Po drugiej stronie ulicy stanął na początku wieku efektowny budynek dr. Jana Zbigniewicza, osobistego lekarza księżnej Konstancji Sanguszkowej, też z piękną werandą i lokalem mieszczącym się na parterze, znanym kilku pokoleniom tarnowian, restauracją Ludowa o dobrej renomie, którą niestety zmarnowano."

      To jak w końcu?????

      Ja obstawiam nazwę "Słowiańska", jakoś tak to brzmiało. Restauracja upadła, a gdzieś chyba w latach 90-tych powstała tu księgarnia "Oświatowa", a parę lat temu przejęła ją powstała niedawno sieć księgarni "Matras". Matras jest nowoczesny, ma dużo nowości, dużo atrakcyjnych przecen, ale nie jest to księgarnia, gdzie zawsze można kupić klasykę, np. potrzebny ci Mickiewicz czy Brzechwa dla dzieci - idziesz i kupujesz. To nie tu. Tu jest nieustanna zmiana oferty.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Słowiańska? czy Ludowa?”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 07 kwietnia 2014 23:23