Wpisy

  • wtorek, 23 maja 2017
    • Babciny ogródek w centrum miasta

      Wreszcie kawałek ziemi przed moim blokiem, który kiedyś był trawnikiem, wygląda zielono i kolorowo.

                  Już trzeci rok próbuję zreanimować tę ruinę, która pozostała po ociepleniu i malowaniu bloku. Nie mam raczej doświadczenia ogrodniczego, więc po prostu sadzę te rośliny, które mi się podobają. Berberys, forsycja, tawuły, hortensje, hosty, lawenda, czosnek i trawy ozdobne, bukszpan, wiosną krokusy, tulipany i narcyze.

                  Powstała kompozycja jak w babcinym ogródku: kolorowa i wszystkiego po trochę.

                  Mnie się podoba.

                  Podoba się również innym - sąsiadom i tym, którzy tędy przechodzą:)

      ogrdek_na_blog

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 23 maja 2017 12:04
  • piątek, 21 kwietnia 2017
  • środa, 18 czerwca 2014
  • wtorek, 20 maja 2014
    • Tarninówka – prezent z Tarnowa

      Jednym z artykułów promujących nasze miasto jest herbata z tarniny – laureatka konkursu „Turystyczna pamiątka z regionu”.

      Herbata jest intensywna w kolorze i smaku, pąsowa, kwaskowata, orzeźwiająca.

      tarninówka

      Według medycyny ludowej „kwiat zażyty jak herbata oczyszcza krew i żołądek zwalnia. Sok wyciśniony z owoców niedojrzałych smak ma cierpki i ściągający, zastawia (powstrzymuje) biegunki. Kora ma własności zbliżone do chininy; wyciąg z niej może się z pomyślnym skutkiem używać w febrach zimnych.”

      A centrum informacji turystycznej miasta tak ją promuje:  „Ta herbatka najmocniej kojarzy się z Tarnowem, którego nazwa, według kronikarza Jana Długosza, pochodzi od krzewów tarniny, gęsto porastających pobliską Górę Św. Marcina. Założyciel Tarnowa, Spycymir Leliwita wybudował zamek wśród krzewów tarniny, a w jego piwnicach leżakowały wina i nalewki z tej „dzikiej śliwki”, która do dzisiaj rośnie w pobliżu zamkowych ruin.”

       

      Ponoć tarnina rośnie też na jednym ze skwerów w centrum Tarnowa.

      Muszę się rozejrzeć na którym:)

      

       

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Tarninówka – prezent z Tarnowa”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 20 maja 2014 09:58
  • wtorek, 06 maja 2014
    • Dom z kokardkami

      Stoi przy ulicy Brodzińskiego 20, nieopodal skrzyżowania z ulicą Asnyka.

      dom w kokardkami

      Niewiele o nim wiem.

      Jest domem wyłącznie mieszkalnym, jednopiętrowym, z balkonem nad bramą wejściową.

      Zbudowany niewątpliwie w stylu secesyjnym.

      Jest już bardzo zniszczony. Ale i tak elewacja zachwyca.

      Kokardki nadają mu lekkości i kokieterii.

      kokardka na elewacji

      A w jednym z okien na piętrze wypatrzyłam witraż.

      witraż w oknie

      To niezwykłe, bo wszystko wskazuje, że nie jest to witraż klatki schodowej, lecz witraż w pomieszczeniu mieszkalnym. Chyba jakieś owoce tu widać, może to okno kuchni?

      Wyobrażacie sobie, jak pięknie by ten dom wyglądał po remoncie?

      Pastelowa elewacja na przykład - może miodowa lub rozbielona poziomka i kremowe kokardy…

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Dom z kokardkami”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 06 maja 2014 10:26
  • czwartek, 01 maja 2014
    • Elewacje domów – zabawa kolorem

      Wiek XIX, początek wieku XX, jeszcze nawet czasy międzywojenne – to był piękny czas dla powstających budynków, zarówno prywatnych, jak i instytucji; wiele takich mamy w Tarnowie, o symetrycznych bryłach i przepięknych elewacjach.

      A później nastał czas banalnych klocków, początkowo z cegły, potem z betonu. Niczym się od siebie nie różniły, chyba tylko ilością pięter i coraz mniejszą powierzchnią mieszkań.

      Cóż, co wybudowano, to wybudowano. Ale przy okazji remontów i ociepleń domów, miejski zarząd budynków wpadł na znakomity pomysł: domy te mogą stać się ładne (jeśli nie piękne) poprzez kolor. Zabudowa mieszkalna centrum miasta zyskała nowe oblicze, bardzo kolorowe. Pomalowano domy w geometryczne pasy, kwadraty i prostokąty, stosując żywe, nasycone kolory: żółty, brązowy, pomarańczowy, oliwkowy, miętowy, rozbielone kakao i czekolada.

      Mój dom jest żółto-brązowy

      kolorowe domy

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      czwartek, 01 maja 2014 08:48
  • wtorek, 29 kwietnia 2014
    • Kino Łączność

      Wprawdzie ulica Mickiewicza i instytucje przy niej się znajdujące, opisane zostały bardzo dokładnie w przewodnikach i opracowaniach o Tarnowie, ale nie wspomina się w nich, że kiedyś było tu kino. Było, było. Chodziłam tam jako dziecko.

      Mieściło się w budynku poczty.

      poczta

      Kiedy wchodzi się do budynku poczty, kiedy pokona się te dość strome schody, za wahadłowymi drzwiami trzeba skręcić w prawo i potem jeszcze raz w prawo. Tam była sala kinowa. Dziś jest tam agenda jakiegoś banku, jakaś hala operacyjna.

      Kino działało mniej więcej w latach 60-tych XX wieku, raczej niezbyt długo, pewnie dlatego, że nie przynosiło spodziewanych zysków; widownię stanowiła głównie dzieciarnia – tak to przynajmniej zapamiętałam.

      Wiecie, pamiętam nawet dość dokładnie jeden z filmów, który tam obejrzałam. To było „Żółte Psisko”; tak płakałam na tym filmie, tak mi żal było tego psa, który przyplątał się do pewnej rodziny w Teksasie, zaprzyjaźnił się z nimi, zwłaszcza z młodszym synem, ale niestety, ratując tych ludzi przed wściekłym wilkiem, zaraził się wścieklizną i musiał zostać zastrzelony…. Ale to film Disneya, dziś powiedzielibyśmy: familijny, nie zostawili nas z takim smutkiem. Żółty pozostawił po sobie dzieciaka! Kiedy oszczeniła się domowa (chyba) suczka, okazało się, że jeden ze szczeniaków to wykapany Żółty! I szaleje tak jak i on.

      Do dziś pamiętam refren piosenki: „Hej, Żółty! Pies musi być tam gdzie ja”

       

      Poszperałam trochę i okazało się, że nie tylko ja pamiętam ten filmJ

      To „Old Yeller” z 1957 roku, w reżyserii Roberta Stevensona, oparty na książce Freda Gipsona pod tym samym tytułem. To pierwszy Disney'owski film oparty na pomyśle "chłopiec i jego zwierzak", a jego sukces spowodował powstanie kolejnych filmów w tej konwencji. Pies, który wystąpił w tym filmie, nazywał się Spike i wytresowany został przez słynnego hollywoodzkiego tresera zwierząt Rudd Weatherwax'a.

       

      No to jeszcze słowa piosenki z filmu:

       Mój Żółty był łajdakiem

      I to nie byle jakim

      Kradł kury i kurczęta w każdą noc

      Farmerzy się smucili

      Złodzieja nie wykryli

      A Żółty ucztował co noc

       

      Ref...

      Hej Żółty, noga - żółty

      Pies musi być tam, gdzie i ja

      Hej Żółty, wracaj Żółty

      Nie ma takiego już psa

       

      Mój Żółty był przybłędą

      Lecz psem był całą gębą

      Polował na zwierzynę całe dnie

      Po jakimś gończym dziadku

      Zdolności dostał w spadku

      I żyłkę myśliwską we krwi

       

      Ref...

      Hej Żółty, noga - żółty

      Pies musi być tam, gdzie i ja

      Hej Żółty, wracaj Żółty

      Nie ma takiego już psa

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Kino Łączność”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 29 kwietnia 2014 15:15
  • środa, 23 kwietnia 2014
    • „Książka i róża” w Tarnowie

      Od ładnych paru lat (pobiegłam sprawdzić – od 2002 roku) Marszałek Województwa Małopolskiego proponuje, aby w dzień św. Jerzego – 23 kwietnia – księgarnie obniżały ceny książek w tym dniu i do każdej zakupionej książki dodawały w prezencie różę.

      Zwyczaj ten pochodzi z hiszpańskiej Katalonii, gdzie od 1930 roku świętuje się w tym dniu Dzień Książki. Dzień nie został wybrany przypadkowo, to magiczna data: 23 kwietnia zmarli: Cervantes, Szekspir oraz I.G. de la Vega. A skąd róża? Otóż w Katalonii, w tym dniu obdarowywano kobiety czerwonymi różami, mającymi symbolizować krew smoka, pokonanego przez św. Jerzego w obronie pięknej księżniczki.

      W Tarnowie w tym roku do tej akcji promującej książki zgłosiły swój akces księgarnie: Pan Tadeusz (na Krakowskiej), Współczesna na ul. Wałowej, Akrybia (na Wałowej i Krakowskiej) oraz Polanglo na Bernardyńskiej.

      książka i róża

      akrybia na Krakowskiej

      Wybieram się po książkę.

      Ale czy dostanę różę?

      Mam niemiłe doświadczenia z lat ubiegłych: w Akrybii na ul. Wałowej zwykle stały róże na ladzie, ale ekspedientki nie kwapiły się z ich rozdawaniem kupującym. Ja nigdy tam u nich róży nie dostałam, mimo że zawsze, co roku, w tym dniu jakąś książkę kupuję. Nie, żeby to było takie ważne, ale albo się wchodzi w akcję i nie skąpi tych róż, albo nie. Taka prowincjalność, w złym znaczeniu, nam tu wyszła.

       

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      środa, 23 kwietnia 2014 09:29
  • niedziela, 20 kwietnia 2014
  • wtorek, 15 kwietnia 2014
    • Dlaczego ulica Czerwona nazywa się Czerwona?

      Odkąd pamiętam, tak właśnie się nazywała ulica skręcająca od Krakowskiej na północ, w stronę Mościc, po przekroczeniu rzeki Białej. Właśnie Czerwona.

      Nie spotkałam się nigdzie z etymologią tej nazwy. Kiedy popatrzy się jednak na plan miasta, dostrzec można, że nazwy ulic nadawane są według pewnych kluczy. Wokół ul. Czerwonej jest też ulica Niebieska, Modra, Żółta, Tęczowa – a więc radni poszli tropem kolorów.

      ulica Czerwona

      Mamy grupę ulic „owocowych” w Krzyżu: Cytrynowa, Pomarańczowa, Porzeczkowa, Gruszkowa.

      Mamy ulice „wojenne” wokół ul. Słonecznej: Bitwy pod Monte Cassino, Bitwy pod Studziankami, Bitwy o Wał Pomorski (szalenie długie nazwy, niewygodne w ich pisaniu).

      Wokół ulicy Klikowskiej są ulice „warzywne”: Szczawiowa, Ziemniaczana, Ogórkowa, Grzybowa.

      Ale są też bardziej pomysłowe; wokół ulicy Sienkiewicza w Mościcach jest ulica Wołodyjowskiego, Kmicica, Zagłoby, Skrzetuskiego.

      Przy Koszyckiej jest historycznie: mamy Mieszka I, Chrobrego, Śmiałego, Warneńczyka, Królowej Jadwigi, Jagiełły.

      Myślę, że klucze są O.K. Uwielbiam je znajdować na planie miasta.

      

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 15 kwietnia 2014 12:04