Wpisy

  • poniedziałek, 12 listopada 2018
  • środa, 11 lipca 2018
  • poniedziałek, 28 maja 2018
    • Pies w tarnowskiej katedrze

      Temat chodził za mną od dawna.

      Wstępując do katedry na chwilę modlitwy, na ogół wybieram miejsca oddalone od ołtarza, gdzieś tam w kąciku. Takim miejscem jest Kaplica Rozesłania Apostołów na końcu południowej nawy kościoła. Tam zobaczyłam kiedyś na polichromii ściennej wizerunek psa. A konkretnie doga arlekina. Nie powiem, zdumiało mnie to.

      pies

      Dlaczego pies?

      Za którymś razem przyjrzałam się dokładniej malowidłom.

      Przypomniałam sobie, że pies w sztuce jest symbolem wierności, zobaczyłam, że ten tutaj towarzyszy rycerzom.

       polichromia_kapilicy_rozesania2

      Nikt z pytanych znajomych nie zauważył go nigdy. Nie było rady; trzeba było poczytać, poszperać.

      Wprawdzie nie znalazłam nic na temat tego konkretnego psa, ale sporo rzeczy sie wyjaśniło.

      W "Słowniku mitów i tradycji kultury" znalazłam taką definicję:

       "Na wizerunkach krzyżowców pies oznaczał, że podążają oni za sztandarami Boga, tak jak pies za swym panem."

      Okazało się także, że ta kaplica została ufundowana w 1415 roku przez wojewodę krakowskiego Jana Tarnowskiego i jego brata Spytka, jako wotum za zwycięstwo w bitwie pod Grunwaldem, w której bracia brali udział. A jako że bitwa ta została stoczona w dniu 15 lipca, w święto rozesłania apostołów, tak też nazwana została kaplica.

      Nic nie znalazłam o polichromii kaplicy w tamtych czasach.

      Wiadomo natomiast, że nową polichromię katedry wykonano w latach 60-tych XX wieku, a jej autorami byli Józef Dutkiewicz, Adam Marczyński i Wacław Taranczewski. Pewnie to im zawdzięczamy w kaplicy Rozesłania wizerunki średniowiecznych rycerzy na koniach, w zbrojach, z kopiami i mieczami i tego psa u ich stóp.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Pies w tarnowskiej katedrze”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 28 maja 2018 11:06
  • środa, 25 kwietnia 2018
    • Książka i róża w Tarnowie

      Już po raz 17. w Małopolsce obchodzone są dni "książki i róży"; zwyczaj ten przywędrował z Hiszpanii, z Katalonii, gdzie w dzień św. Jerzego mężczyźni obdarowywali kobiety różami, mającymi upamiętniać krew smoka zabitego przez św. Jerzego – patrona Katalonii, za to te odwdzięczały im się książkami.

      ksika_i_ra_2018

      Tę piękną ideę święta książki wprowadził w 2002 roku w Małopolsce Marszałek Województwa Marek Nawara; powiedział wtedy: "Rozpoczęliśmy tę kampanię, żeby zwrócić książce należne jej miejsce". Wiele miast małopolskich włączyło się w tę akcję, również nasz Tarnów.

      Co roku, w tym dniu idę do księgarni i nie wychodzę, dopóki nie znajdę i nie kupię jakiejś książki, którą chciałabym przeczytać. W tym roku wyszukałam nową książkę Fannie Flagg (tę od "Smażonych zielonych pomidorów") zatytułowaną Całe miasto o tym mówi. Jak to u Fannie, znów mamy amerykańską prowincję, znane nam już miasteczko Elms Springs.... Czyta się to!

      Fannie_Flagg

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      środa, 25 kwietnia 2018 10:27
  • czwartek, 15 lutego 2018
  • środa, 24 stycznia 2018
  • wtorek, 16 stycznia 2018
  • piątek, 20 października 2017
  • środa, 04 października 2017
  • wtorek, 11 lipca 2017
    • Porcelanowe lalki Tarnowianki

      "Pamiętajcie o lalkach zakurzonych, porwanych

      pamiętajcie o lalkach

      z każdym rokiem przez was mniej kochanych

      pamiętajcie o lalkach, porzuconych na strychu

      pamiętajcie o lalkach

      które tęsknią do was wciąż po cichu"

      l_sodkie_dzieciaki

      Z okazji czerwcowych Dni Miasta w tarnowskim teatrze można było obejrzeć wystawę porcelanowych lalek z kolekcji tarnowianki, Teresy Waydowicz.

      Nigdy nie miałam dużo lalek, ale zawsze tęskniłam za nimi, dlatego ta wystawa to dla mnie powrót do dzieciństwa, powrót do marzeń.

       Zbiór Teresy Waydowicz liczy ponad 1200 lalek.

      L_kola_z_T_Waydowicz

      Miłością do lalek zapałała ponad 20 lat temu, kiedy będąc na wycieczce we Włoszech na jednej z wystaw sklepowych zobaczyła „małe porcelanowe cudo”, jak często określa lalki ze swojej kolekcji.

      – Akurat przechadzaliśmy się po ulicach Asyżu. Za jedną ze sklepowych gablot zobaczyłam lalkę. Spodobała mi się tak bardzo, że postanowiłam wejść do środka i zapytać o jej cenę. Przekraczając próg sklepu moim oczom ukazało się dziesiątki porcelanowych lalek. Byłam oczarowana. Niestety ceny były tak wysokie, że decydując się na zakup jednej sztuki… nie starczyłoby mi pieniędzy, aby przetrwać do końca wycieczki. Zrezygnowałam z zakupu, ale obiecałam sobie, że jeżeli tylko wrócę do kraju, znajdę podobną lalkę i bez zawahania wydam na nią pieniądze.

       

      Pani Teresa pierwszą lalkę zakupiła w… Pewexie. Nie pamięta ile za nią zapłaciła, jednak były to nieporównywalnie mniejsze pieniądze w stosunku do tych, które miała wydać we Włoszech.

      – Dziewczęcy ubiór, biały fartuszek w groszki… Wtedy postanowiłam, że na jednej na pewno się nie skończy. Zaczynałam odwiedzać mniejsze sklepiki, targi, czy bazary. Szukałam unikatów. Tematem lalek w Polsce nikt za bardzo się nie interesował, więc niektóre kosztowały mnie naprawdę grosze.

       L_pamietajcie_o_lalkach

      – W domu chodzę slalomem. Ponad 900 lalek znajduje się w kartonach i naprawdę nie mam już ich gdzie pomieścić. Chciałabym mieć pomieszczenie, w którym zorganizowałabym stałą wystawę swojej kolekcji. Z informacji jakie posiadam, jedna z takich wystaw znajduje się w Paryżu, gdzie ojciec wraz ze swoim synem zgromadzili blisko 600 lalek. Prawdopodobnie moje muzeum byłoby więc największym tego typu w Europie!

       L_pierroty

      Wszystkie zgromadzone lalki zachowały oryginalne stroje, niektóre są wyposażone w pozytywki i potrafią poruszać głową i kończynami do taktu wygrywanych przez nie melodyjek. Do kolekcji należą między innymi porcelanowe pierroty, arlekiny, clauny i czarownice. Wśród lalek znajdują się też prawdziwe unikaty, jak lalka pochodząca z przełomu XIX i XX wieku, wyprodukowana w manufakturze najsłynniejszego niemieckiego wytwórcy porcelanowych lalek, Armanda Marseille’a i dzieła sygnowane przez amerykańską firmę Franklin Mint z Pensylwanii, działającą od 1964 roku.

      L_w_stylu_Ani_z_ZW

      Są Indianki, Murzynki, Japonki, Cyganki, a nawet ... zakonnice

      L_lalki_zakonnice

      L_indianka

      W XIX wieku w konstrukcji lalki zaczęto używać do produkcji porcelanowej masy. Pierwsze lalki porcelanowe były wykorzystywane jako modele, przedstawiały dorosłe damy, na których krawcy prezentowali klientom swoje kreacje.  

      Właśnie niedawno czytałam o tym trendzie książkę Christine Trent, "Lalki królowej", opisującej dzieje Francuzki Claudette, mającej nadzwyczajny talent tworzenia przepięknych lalek, uwielbianych przez królową Marie Antoninę. Bardzo polecam tę pasjonująca powieść!

      L_lalki_krlowej

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 11 lipca 2017 11:23